Zbudowanie biznesu od podstaw nie jest proste. Wymaga załatwienia wielu kwestii formalnych, technicznych, znalezienia swojej niszy, przygotowania odpowiedniej strategii, zdobycia nowych umiejętności i wiedzy. Ale przede wszystkim wymaga pracy nad sobą i swoimi przekonaniami.
Zaprosiliśmy do rozmowy Joannę Pomes, mentorkę kobiecych biznesów i ekspertkę od budowania widoczności marek osobistych na Linkedin, która na co dzień pokazuje, jak wykorzystywać swoją wiedzę i doświadczenie w praktyce. Tak, żeby przyciągać klientów bez udawania i bez dopasowywania się do cudzych schematów. Zapytaliśmy ją o jej początki i poprosiliśmy o podzielenie się kilkoma radami.
Czym zajmujesz się na co dzień?
Na co dzień pomagam kobietom budować pozycję ekspertki w swojej branży na platformie LinkedIn. Pokazuję im, jak wykorzystywać swoją wiedzę i doświadczenie w taki sposób, żeby przyciągać klientów bez udawania kogoś, kim nie są. Równolegle pracuję z nimi nad pewnością siebie, bo wiem, że bez tego żadna strategia nie zadziała. Chcę, żeby kobiety, z którymi pracuję, wyszly z cienia tej szarej, cichej myszki i poczuły, że są wystarczające i mogą sięgać po więcej ale na swoich zasadach.
Jakie jest największe wyzwanie kobiet w biznesie z Twojej perspektywy? Czy właśnie to chowanie się w cieniu?
Największym wyzwaniem dla kobiet w dzisiejszym świecie jest zaprezentowanie swojej wiedzy i wartości w sposób autentyczny. Obecnie jesteśmy wręcz zalewani treściami tworzonymi przez sztuczną inteligencję, przez co czasem trudno ocenić, czy za słowami stoi autentyczne doświadczenie, czy algorytm. Kobiety często wycofują się, myśląc: “przecież każdy już to wie” albo “można to wyczytać w chacie”. Ja jednak zawsze powtarzam: żadna technologia nie wejdzie w Twoje buty. AI nie zastąpi Twojego unikalnego sposobu patrzenia na świat ani Twoich osobistych doświadczeń.
Więc wyjście z cienia jest dla nich najcięższym wyzwaniem.
Czy to był temat, z którym zaczynałaś?
Nie. Zaczynałam od wirtualnej asysty, ale dość szybko, bo po niecałym roku, poczułam, że to nie jest moja docelowa droga. Nie chciałam być tylko zapleczem biznesów innych osób.
Zrozumiałam, że chcę wyjść do przodu i pomagać kobietom budować ich własne biznesy i wspierać je jako mentorka, nie tylko wykonawczyni. LinkedIn pojawił się u mnie wtedy, kiedy zrozumiałam, że można inaczej. A muszę dodać, że jest to platforma niedoceniana, a jednocześnie dająca ogromne możliwości budowania pozycji i zdobywania klientów.
Czym LinkedIn różni się od innych mediów społecznościowych jeśli myślimy o budowaniu biznesu?
To jest fantastyczne pytanie.
Po pierwsze, przede wszystkim LinkedIn to platforma biznesowa, a nie rozrywkowa. Większość użytkowników loguje się tam z konkretnym zamiarem. Szukają ekspertów do projektów, chcą nawiązać relacje, które zaprocentują w przyszłości, lub po prostu szukają wartościowej wiedzy. Tutaj networking jest naturalnym elementem codzienności, a nie dodatkiem.
Po drugie, w przeciwieństwie do innych social mediów, na Linkedinie nie musisz się wygłupiać, by przyciągnąć uwagę. Nie trzeba nagrywać rolek z konkretnymi hookami ani gonić za viralowymi trendami. Tutaj najlepiej sprawdzają się konkretne, merytoryczne treści, które odpowiadają na realne problemy i potrzeby Twoich odbiorców. Może to, co powiem, będzie na wyrost ale uważam, że to miejsce, gdzie wiedza broni się sama.
I po trzecie, budowanie biznesu na LinkedInie znacząco skraca drogę do osób decyzyjnych. Prezesi, managerowie czy właściciele firm są tutaj na wyciągnięcie ręki. Możesz nawiązać bezpośredni kontakt z kimś, do kogo w “realnym świecie” musiałabyś przebijać się przez sekretariaty i asystentów.
Który moment zawodowy był dla Ciebie przełomowy?
Powrót na chwilę do pracy na etacie po trzecim urlopie macierzyńskim. Już wcześniej rozwijałam się w kierunku własnego biznesu, szkoliłam się i działałam na małą skalę na działalności nierejestrowanej, ale dopiero to doświadczenie, ten powrót przypomniał mi bardzo konkretnie, dlaczego nie chcę tam wracać.
Brak szacunku, brak zrozumienia, poczucie bycia „niżej” to był moment, w którym powiedziałam sobie: DOŚĆ. I wtedy podjęłam decyzję, że buduję swój biznes na serio.
Co daje Ci największą satysfakcję?
Rozwój moich klientek. Widzę, z jakiego miejsca startują, często pełne wątpliwości, blokad i jak krok po kroku zaczynają inaczej patrzeć na siebie, swoją pracę i swoje możliwości. To nie jest tylko zmiana na LinkedIn bo to są często zmiany w ich głowach. I moment, w którym one same zaczynają to widzieć to jest dla mnie najbardziej satysfakcjonujący.
Jakie schematy zauważasz najczęściej u kobiet budujących swój biznes od podstaw?
Schematów jest wiele, ale ten, który powtarza się najczęściej i najmocniej hamuje rozwój kobiet, to: paraliżujący strach przed porażką. Czyli ten cichy głos na ramieniu – ja nazywam go „chochlikiem” – który szepcze do ucha: „Po co to robisz, skoro i tak Ci się nie uda?”. Ten strach często blokuje nas, zanim w ogóle postawimy pierwszy krok. W efekcie czego wiele genialnych pomysłów nigdy nie wychodzi z szuflady.
Kolejny schemat to perfekcjonizm podszyty lękiem przed oceną. Zamykamy się w swoim świecie i godzinami dopieszczamy jedną grafikę, poprawiamy przecinki i literówki czy zmieniamy zdania. Content, który mógłby powstać w 30 minut, robimy przez 3 godziny a i tak go nie publikujemy, bo boimy się wyśmiania lub hejtu. Często to pokłosie naszych doświadczeń z dzieciństwa i szkoły, gdzie błąd był karany, a nie traktowany jako lekcja.
Ostatnie schemat jakiego ja sama osobiście doświadczyłam to szukanie drogi na skróty i słuchanie „guru” zamiast intuicji. Narracja w mediach społecznościowych bywa bardzo często toksyczna. Widzimy piękne obrazki i słyszymy, że musimy być widoczne codziennie, tworzyć virale i publikować masę treści. Sama wpadłam w tę pułapkę. Na początku obserwowałam “ekspertów” od Instagrama, którzy radzili: “Rób 12 stories dziennie i kilka rolek, inaczej się nie wybijesz”. Jako mama trójki dzieci (z niemowlakiem na ręku w tamtym czasie bo moja córka miała kilka miesięcy) próbowałam temu sprostać. Efekt był taki, że wypaliłam się szybciej niż na etacie, bo zajęło mi to 2 tygodnie.
Wtedy zrozumiałam najważniejszą rzecz: że jeśli tak ma wyglądać biznes, to ja go nie chcę. Kolejnym schematem jest bowiem przekonanie, że musimy słuchać innych, zamiast ufać własnej intuicji i dopasować biznes do swojego życia, a nie życie do biznesu.
Jaką radę dałabyś osobie na początku drogi?
Nie słuchaj wszystkich. Znajdź jedną osobę, która jest tam, gdzie Ty chcesz dojść i ucz się od niej. Nie bój się odezwać. Każdy kiedyś zaczynał od zera. I naprawdę: dużo ważniejsze niż słuchanie wszystkich wokół jest słuchanie siebie i swojej intuicji.
Wiele kobiet rozpoczyna budowę własnego biznesu w trakcie urlopu macierzyńskiego. Czy z małymi dziećmi w domu można w ogóle myśleć o budowaniu czegoś swojego?
Można a nawet warto. Ja sama tak zaczynałam. Ale trzeba powiedzieć to wprost: to nie jest łatwa droga. Praca z domu nie oznacza, że masz czas na wszystko. Budowanie biznesu wymaga czasu, energii i często działania mimo zmęczenia czy frustracji. Z drugiej strony daje coś, czego często brakuje na etacie czyli poczucie wpływu, sprawczość i spokój. Nie czekasz, aż ktoś Cię doceni. Zaczynasz doceniać siebie.
Na czym warto skupić się na początku, mając małe dzieci?
Na sobie. I mówię to jako mama 3 dzieci. Na tym, co naprawdę lubisz robić i czego absolutnie nie chcesz robić. To jest fundament, bo biznes oparty na czymś, czego nie znosisz, bardzo szybko zaczyna Cię wypalać.
Jasne, będą momenty trudne zawsze są. Ale jeśli bazujesz na czymś, co daje Ci satysfakcję, to masz do czego wracać. I z tego da się zbudować coś, co realnie zarabia.
Podsumowując – moje trzy najważniejsze rady dla Ciebie to:
Zaufaj własnej intuicji ponad modne viralowe strategie. Nie kopiuj metod innych „guru”, które nie pasują do Twojego stylu życia. Jeśli nie czujesz nagrywania wideo, to pisz. Jeśli masz czas tylko wieczorami, to działaj wtedy. Biznes ma Ci służyć, a nie Cię więzić.
Merytoryka to Twoja największa siła. W świecie zdominowanym przez AI i szybkie virale autentyczna wiedza i osobiste doświadczenie stają się nagle towarem luksusowym. Nie bój się dzielić tym, co już wiesz – zawsze znajdzie się ktoś, dla kogo Twoja perspektywa będzie przełomowa.
Zacznij, zanim będziesz gotowa. Perfekcjonizm to forma autodestrukcji. Lepiej opublikować coś „wystarczająco dobrego” i uczyć się w procesie, niż trzymać genialne pomysły w szufladzie z obawy przed oceną. Twoja niezależność zaczyna się od pierwszego, niedoskonałego kroku.
Joanna Pomes
Mentorka Kobiet i Ekspertka Linkedin, pomaga kobietom budować dochodowe biznesy w oparciu o markę osobistą na LinkedIn.
Jej podejście łączy konkretną strategię działania na LinkedIn z pracą nad pewnością siebie. Bo wie, że nawet najlepszy plan nie zadziała, jeśli kobieta w niego nie wierzy.
W swojej pracy stawia na autentyczność, partnerską relację i pełne wsparcie. Nie buduje dystansu „ekspertki z piedestału” idzie obok swoich klientek, pokazując im krok po kroku, jak budować biznes na własnych zasadach.



